The Birth of Puccini

„Momentem zwrotnym w życiu Giacoma staje się dzień 11 marca 1876. W pobliskiej Pizie ma być wystawiona Aida Verdiego. 

Stanowi to ważne wydarzenie w życiu „miasta krzywej wieży” – chodzi przecież o reprezentacyjne dzieło największego ówczesnego przedstawiciela włoskiej muzyki dramatycznej, które po premierze kairskiej w 1871 roku odnosiło tryumfy we wszystkich wielkich teatrach operowych świata, ale jeszcze nie dotarło na toskańską prowincję. Giacomo nie waha się ani chwili. Postanawia udać się do Pizy. Intencja chwalebna, ale jej realizacja natrafia na znaczne przeszkody. Jazda koleją do Pizy i kupno biletu wstępu przekraczają skromne możliwości finansowe młodego organisty, a sytuacja materialna rodziny nie pozwala na tego rodzaju luksus. Na wszystko znajduje się jednak rada. Giacomo, dobrawszy sobie dwóch innych zapaleńców, kolegów ze studiów: Carlo Carignaniego i Luigi Pieriego, decyduje się iść z nimi do Pizy piechota, a myśląc o bilecie wstępu, pociesza się, że „jakoś to będzie”. Nie chodziło bynajmniej o mały spacer, lecz o dość męczącą 24-kilometrową trasę; cóż to jednak znaczy dla młodych zapaleńców?

Po całodziennym marszu trzej entuzjaści przybywają przed bramy teatru. Impresario, niejaki Francesconi, okazuje się bardziej wyrozumiały, niż można było przypuszczać: pozwala im wejść na galerię bez biletu. Giacomo, słuchając muzyki, przeżywa chwile uniesienia, jakich dotąd nigdy nie doznał w życiu. (…) Młodzieniec, zajmujący się dotąd muzyką bez szczególnego entuzjazmu i pozbawiony większych ambicji artystycznych, odnajduje swoją drogę życiową. Postanawia zostać kompozytorem operowym, nawet jeśli miałoby to kosztować wiele trudu, wysiłku i poświęceń. Rozgorączkowany wielkim przeżyciem, nie czuje zmęczenia w czasie całonocnego marszu powrotnego.

Jak za dotknięciem różdżki czarodziejskiej Giacomo zmienia się nie do poznania. Próżniak i lekkoduch znika bezpowrotnie, a rodzi się człowiek świadomy swych celów i zdecydowany walczyć do upadłego o ich osiągnięcie.”

[prof. Wiarosław Sandelewski, Mediolan, Luty 1972]

Tagi: ,

Jedna odpowiedź to “The Birth of Puccini”

  1. arcadioblog Says:

    „nie czuje zmęczenia w czasie całonocnego marszu powrotnego”..
    myślę o toskańskich nocach, zapachu powietrza, księżycu i srebrnych w jego świetle drzewach. Do tego chrzęst kroków na żwirze drogi.
    I młody człowiek z głową pełną marzeń.
    Pamiętam to tak dobrze..
    (A.)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: